Dolomiti Paganella Bike czyli naturale single we włoskim Trentino

Trentino. Dolomity, pyszne jedzenie i wino, piękne jezioro. Pogoda na zamówienie. Nawet, jeśli musicie wziąć ze sobą kogoś, kto nie jeździ, będzie miał tam co robić. Taki raj znajduje się już 9 godzin jazdy od granicy z Polską i jeśli chętnie widzisz się na trudnych technicznie, naturalnych singlach to nazwę Paganella Bike właśnie wpisujesz na listę "must see". Epicentrum Paganella Bike znajduje się w okolicach miejscowości Molveno oraz Andalo.

Paganella Bike to ogromny kompleks rowerowy, w którym znajduje się sześć wyciągów i głównie przepiękne trasy enduro. Prócz nich bikepark z 4 trasami o różnej trudności i przewyższeniu 400m, trasy XC oraz rodzinne. Największe znaczenie dla sławy tego miejsca mają oczywiście trasy enduro. Te które warto zobaczyć w pierwszej kolejności podzielone są na dwie duże (kondycyjnie bardzo wymagające) całodniowe wycieczki, które są osiągalne jedynie z pomocą wyciągów i shuttle busów. Z powodu ich długości polecam podzielić je na segmenty i dzięki temu przejechać na przykład wybrane odcinki kilka razy. Nie jest to jednak takie oczywiste, bo niektóre z nich nie tworzą pętli z wyciągiem. Dodatkowo jest jeszcze kilka segmentów nie ujętych we wspomnianych wycieczkach. Tras wystarczy spokojnie na tygodniowy urlop. Wszystkie są świetnie oznaczone tabliczkami na rozjazdach. W prospekcie nie jest jednak napisane jaką trudność mają poszczególne segmenty enduro. Trzeba po prostu założyć, że wszystkie są trudności co najmniej s3, niektóre s4, a bywa i jeszcze trudniej. Trasy xc biegną głównie szerokimi szutrówkami. Momentami podjazdy są bardzo sztywne. Jakie są trasy family, opowie Wam wasza rodzina jeśli ją tam weźmiecie.

Włoskie single wymagają więc najlepiej prawdziwego roweru enduro i sporego "skilla". Na ścieżkach sporo jest skalnych sekcji, dropów, ścianek. Skały to zarówno typowe zwietrzałe dolomity, jak i po prostu głazy wystające licznie z ziemi. Na zmianę z nimi występują korzenie, te na szczęście większość czasu pozostają suche. Korzenne półmetrowe dropy to standard. Pełni szczęścia dopełniają widoki i przepiękny las, często bukowy. Czy są więc jakieś wady? Śliska nawierzchnia, to bardziej wyzwanie niż wada. Są sekcje gdzie duża ilość żwiru i piasku jedzie ścieżką razem z wami z tą samą prędkością.

Wycieczki najczęściej zaczyna się od segmentu 812, na który prowadzi kolejka z Molveno. Przywita was ona sporą ścianką, która zdradza możliwości miejscówki. Po przyspieszonej rozgrzewce i chwili oddechu dowiecie się co to jest typowa włoska „śliska nawierzchnia” zjeżdżając suchym jak pieprz żlebem. Na tym segmencie jest też sekcja kondycyjna wiodąca po płaskim jak i trochę podjazdu. Warto to zrobić, choćby dla późniejszego dropu do wąwozu lub bramki z drzew, gdzie kierownica może się nie zmieścić. Po przyjemnym początku ląduje się w Andalo. Kolejka na Paganellę zabierze was na ponad 2000m n.p.m. Tam jest już sporo możliwości rodem jak z kadru Krankeda. Kombinacja Bear Trials skręca w stronę bikeparku segmentem 806, który by zrobić, trzeba się spieszyć bo niedługo zmieni przebieg. A to jeden z bardziej płynnych choć wcale nie łatwych odcinków jakim tam jechaliśmy. Kombinacja Lake to Lake odbija w drugą stronę, by po 30 km (!) trawersowania zbocza, na koniec zjechać w przepaść na sam dół doliny. Wrócić można już tylko shuttle busem. W sumie z samej Paganelli zjeżdża siedem tras. Warto byłoby powiedzieć w tym miejscu, którą warto odwiedzić szczególnie, więc... wszystkie. Żadna nie była da mnie stratą czasu, żadna nie była nudna. Jeśli ktoś bardzo nie lubi podjeżdżać, to dużo straci opuszczając 803. Choć z drugiej strony 803 można rzeczywiście zostawić na koniec. Mała wskazówka, jeśli nie chcecie zwiedzać parku zoologicznego, 803 trzeba zakończyć jedną drogę wyżej niż wskazuje na to mapa. Inaczej trzeba się będzie nieco wdrapywać. Poza tym jednym miejscem mapa jest przygotowana wzorowo. Wszystkie szczegóły oraz mapy dotyczące poszczególnych odcinków, jak również pliki GPX oraz KML możecie pobrać ze strony ( http://www.dolomitipaganellabike.com/trentino/en/t... ), a wersję papierową dostaniecie na miejscu.

Bikepark oferuje póki co 4 trasy o różnych stopniach trudności. Trasy są przygotowane na najwyższym poziomie, nie brakuje na nich skał, kamieni, korzeni i dropów, ale dla amatora są pomimo to przejezdne i ciekawe. Pełno na nich smaczków, różnych typów zakrętów, najazdów i całkiem sporych ścianek. Większość hardcorowych elementów na prostszych trasach da się objechać. Słowem dla kogoś kto stawia pierwsze kroki trasy będą bardzo przystępne, dla kogoś kto chce je przejechać tempem jej autorów... zapewnią dużo funu. Słowem, Włosi potrafią zrobić to na walijskim poziomie, a dodatkowo mają ku temu świetne wysokie góry.

Jeśli już o autorach tego miejsca mowa, to Paganella oferuje wynajem przewodnika. Zazwyczaj jest to jeden ze świetnych gości którzy zbudowali wszystkie trasy w tym miejscu. Oferta ta przede wszystkim zapewnia komfort tego, że trasy można jechać pełną bombą za kimś kto je zna, a wiadomo iż coś takiego podnosi "skilla" o 300 %. Dodatkowo nie trzeba się martwić patrzeniem na mapę, a przewodnik  dostosuje trasę do Waszych oczekiwań i poziomu. Ci goście to niesamowici profesjonaliści, w razie czego udzielą szkolenia jak się obchodzić ze specyficzną nawierzchnią Dolomitów. Można też przekonać kogoś mniej doświadczonego, że będzie miał(a) do dyspozycji trenera. Jednak jeśli kogoś przeraża Twister, to raczej na single lepiej go nie brać...

Na koniec, trzeba powiedzieć jak to jest z tymi niedźwiedziami. Otóż niedźwiedź to najlepszy przyjaciel rowerzysty! Dlaczego? Bo jeśli jest niedźwiedź to nie ma krów. A jak wiadomo krowy w Alpach są najbardziej wkurzającym zwierzęciem Świata. Zawsze stoją na środku drogi i często nie ma ich jak wyminąć, szczególnie gdy wyskakuje się zza zakrętu z dużą prędkością i okazuje się, że to byczek, a nie krowa. No właśnie tego problemu na Paganelli nie ma. Niedźwiedzie nie są natomiast głupie i w ogóle ich (zazwyczaj) nie widać. Na pytanie ile razy widział niedźwiedzia nasz przewodnik, padła odpowiedź: ani razu. Ale ile razy widział on aby niedźwiedź w nocy podziwiał nowe hopki zostawiając piękne ślady na nieubitej ziemi? Bardzo często. Jeśli nie zaskoczycie niedźwiedzia niespodziewanie to raczej go nie zobaczycie, ale zjeżdżając segment 805 uważajcie na sekcjach o trudności s5, aby nie stać się tam jego padliną…

Miejscówka jest w pełni otwarta od 9 czerwca do 4 września. Część wyciągów działa do końca września. W znacznie szerszym zakresie czasowym wyciągi działają w weekendy. Ceny karnetów zaczynają się od 29 Euro za pełny pakiet lub 24 Euro za jedną strefę Bikepark, Molveno lub Andalo. Karnet na 6 dni kosztuje 95 Euro. Z ofertą hoteli przyjaznych kolarzom możemy się zapoznać na stronie ( http://www.dolomitipaganellabike.com/trentino/en/b... ). My dwukrotnie gościliśmy w hotelu Lido. Hotel możemy polecić ( jedna z kelnerek mówi słabo ale po polsku). Jednakże nocleg w przyzwoitym hotelu to wydatek średnio 60€ za dobę. Oprócz tego w regionie znajduje się cała masa apartamentów wyposażonych w aneks kuchenny oraz Camping Spiaggia Lago di Molveno ( http://www.campingmolveno.it/lang/IT/homepage# ). Ponad to polecamy wizytę w lokalnym sklepie rowerowym Dolomiti Paganella Bike ( Via Nazionale, 61, 38018 Molveno ), w którym osoby odpowiedzialne za budowę szlaków odpowiedzą na wszelkie wasze pytania.

Strona Paganella Bike ( http://www.dolomitipaganellabike.com ).


o autorze

Szymon Barczyk

Powiązane posty


komentarze

Powiązane treści

WiadomościWszystkie

WydarzeniaWszystkie

kontakt

velonews.pl
  • 34-300 Żywiec, Folwark 21/25
  • redakcja(USUŃ)@(USUŃ)velonews(USUŃ).pl